Śmiertelne żniwa. Kaukaz, Europa Wschodnia i Afryka Północna zamieniają się w pola minowe

Dodano:
Miny na Ukrainie Źródło: Facebook / Sztab Generalny Ukrainy
7 kwietnia Służba Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Rozminowywania (UNMAS) poinformowała, że Ukraina stała się najbardziej zaminowanym krajem na świecie. Około 30 proc. jej terytorium — około 174 tys. kilometrów kwadratowych — zostało usiane 2 milionami min lądowych rozstawionych przez Rosję.

Codziennie ofiarami min zakładanych przez państwa prowadzące agresję padają cywile, w tym dzieci. Problem ten osiągnął szczególnie dramatyczny wymiar na Ukrainie, gdzie od początku rosyjskiej inwazji na pełną skalę w wyniku eksplozji min ucierpiało już ponad 1150 osób. Podobne tragedie rozgrywają się w Azerbejdżanie i Algierii. Tymczasem pięć państw europejskich ogłosiło wycofanie się z traktatu ottawskiego z 1997 roku zakazującego użycia min przeciwpiechotnych.

Rosjanie zaminowują wszystko

Od rozpoczęcia pełnoskalowych działań wojennych przez Rosję ponad 1150 cywilów na Ukrainie, w tym dzieci, ucierpiało w wyniku wybuchów min. Rosyjskie siły zbrojne zakładają je dosłownie wszędzie – na polach, w lasach, na drogach, wewnątrz budynków mieszkalnych, a nawet w dziecięcych zabawkach. – Rosjanie minowali sprzęty domowe: czajniki elektryczne, mikrofalówki, pralki. Były też przypadki zaminowanych dziecięcych łóżeczek — między materacami znajdowano granat bez zawleczki. Wystarczyło podnieść materac, by nastąpił wybuch – opisywał Ołeksandr Bondarenko, instruktor ds. bezpieczeństwa przeciwminowego z obwodu czernihowskiego.

Poza bezpośrednim zagrożeniem dla ludności cywilnej, zaminowanie terenów uniemożliwia również powrót uchodźców do domów, paraliżuje rolnictwo, co znacząco utrudnia odbudowę kraju.

10 kwietnia ówczesny minister obrony Ukrainy, Ołeksij Reznikow ocenił, że rozminowanie kraju wymagać będzie zaangażowania 5 tysięcy specjalistów i co najmniej 30 lat pracy. Proces ten jest dodatkowo utrudniony przez brak dokładnych map, a to oznacza, że miny mogą znajdować się dosłownie wszędzie.

"Minowy terroryzm" – od Morza Czarnego po Kaspijskie

6 kwietnia, zaledwie dzień przed tym, jak 13-letni chłopiec został ranny po wybuchu miny na Ukrainie, w Azerbejdżanie – innym kraju byłego ZSRR – cztery osoby zostały poważnie ranne w wyniku eksplozji min. Wśród poszkodowanych znalazła się 13-letnia dziewczynka i 11-letni chłopiec. Oboje doznali licznych obrażeń kończyn. Z kolei dorosłemu mężczyźnie amputowano nogę.

Przez blisko 30 lat jedna piąta terytorium Azerbejdżanu pozostawała pod okupacją Armenii, wspieranej militarnie, dyplomatycznie i finansowo przez Rosję. W tym czasie Armenia rozmieściła na tych terenach około 1,5 miliona min. Po zakończeniu wojny w 2020 roku Azerbejdżan odzyskał większość okupowanych obszarów. Mimo to Armenia kontynuowała zakładanie min na terenach Karabachu pozostających pod jej kontrolą, nawet po ustaniu działań wojennych. W 2022 roku w rejonie laczyńskim Azerbejdżanu odkryto miny pułapki pozostawione przez wycofujące się oddziały ormiańskie.

Od czasu zakończenia wojny w 2020 roku ponad 390 osób w Azerbejdżanie padło ofiarą eksplozji min. Proces rozminowywania nie dość, że jest kosztowny i rozciągnięty w czasie, to dodatkowo napotyka na kolejne przeszkody, ponieważ Erywań odmawia przekazania Baku dokładnych map pól minowych. Te, które zostały udostępnione, mają jedynie 25-procentową dokładność – na każdy bezpieczny krok przypadają trzy potencjalnie śmiertelne. Według ekspertów pełne oczyszczenie terenów z min może potrwać około 30 lat i kosztować 25 miliardów dolarów.

Francuska "linia min" w Algierii

Dwa dni przed tragicznymi wydarzeniami w Ukrainie i Azerbejdżanie Rada Praw Człowieka ONZ jednogłośnie przyjęła rezolucję zakazującą stosowania min – zainicjowaną przez Algierię i popartą przez 20 państw, w tym Azerbejdżan. Wydarzenie to zbiegło się symbolicznie z Międzynarodowym Dniem Świadomości Zagrożenia Minami i Pomocy w Działaniach Przeciwminowych. Algieria zna to zagrożenie z własnego doświadczenia.

W latach 1956–1962, podczas wojny o niepodległość Algierii, Francja rozmieściła 11 milionów min wzdłuż wschodnich i zachodnich granic kraju. W Afryce obszar ten do dziś nazywany jest „linią min”. Farah Chibane, dziennikarka z algierskiego dziennika Horizons, pisała, że „miliony min stały się przyczyną dziesiątek tysięcy ofiar wśród Algierczyków”.

– Przygraniczne tereny, gęsto zaminowane i otoczone drutem kolczastym, wciąż zbierają śmiertelne żniwo i okaleczają setki mieszkańców. Mimo stałych wysiłków Algierii w kierunku rozminowania, usuwania zasieków i przywracania tych terenów do użytku, zagrożenie nie mija. Francja do dziś nie uznaje swojej odpowiedzialności i nie przekazała map z dokładną lokalizacją pól minowych – przypomniano 1 marca na antenie algierskiego kanału TV1.

Francja przekazała Algierii mapy pól minowych dopiero w 2007 roku, ponad cztery dekady po zakończeniu wojny. Jednak algierscy eksperci uznali je za bezużyteczne ze względu na zmiany ukształtowania terenu, jakie zaszły przez dziesięciolecia.

Mimo powszechnego konsensusu w sprawie zagrożenia, jakie stanowią miny przeciwpiechotne, utrzymujące się zagrożenie ze strony Rosji skłoniło Litwę, Łotwę, Estonię, Polskę i Finlandię do ogłoszenia wycofania się z traktatu ottawskiego z 1997 roku. Państwa te podjęły tę decyzję, kierując się chęcią ochrony swoich granic przed rosyjską agresją – zwłaszcza w kontekście koncentracji sił rosyjskich na granicach krajów bałtyckich po wycofaniu ich z Syrii.

Przykłady masowego zakładania min przez Rosję, Armenię i Francję dobitnie pokazują, że taka strategia nie przynosi korzyści żadnej ze stron. Niezależnie od tego, gdzie zostaną one położone – to nie żołnierze czy grupy dywersyjne cierpią najbardziej, lecz cywile. I przede wszystkim – dzieci.

Źródło: DoRzeczy.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...